Polecamy

Reklama

Napisz do nas

Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Czytania z dnia

  • Czytania na wtorek, 17 stycznia 2017

    Wspomnienie św. Antoniego, opata

    (Hbr 6,10-20)
    Nie jest Bóg niesprawiedliwy, aby zapomniał o czynie waszym i miłości, którą okazaliście dla imienia Jego, gdyście usługiwali świętym i jeszcze usługujecie. Pragniemy zaś, aby...

Ferie dzieci i młodzieży

Ferie AWMZima zawitała do nas z powrotem. Wielu spogląda zazdrosnym okiem na tych, co mają teraz tak śnieżne ferie. Ale trzeba przyznać, że wielu spośród nas nie zmarnowało własnych ferii zimowych. Pomogła w tym parafia i jej duszpasterze. Dlatego przedstawiamy kilka wspomnień z tego miłego dla wszystkich uczniów i nauczycieli czasu.

 Angelika pisze:

 "W końcu nadeszły długo oczekiwane ferie zimowe. Postanowiłam je spędzić trochę inaczej

niż większość moich rówieśników i zapisałam się w Kościele na oazę misyjną, która odbyła się w Czchowie w terminie od 4 do 7 lutego. Był to czas poświęcony Bogu na wspólnych modlitwach, zadumach, przemyśleniach nad naszym postępowaniem wśród pokus współczesnego świata. Nie brakowało nam również rozrywek. Również mieliśmy czas wolny, tylko dla siebie. Nad całością planowanego czasu czuwał wspaniały ksiądz Wojciech Wątroba, który jest misjonarzem od 10 lat. To on przybliżył mi zwyczaje i religię innych krajów, gdyż miał z nimi do czynienia na co dzień. Wiele dało nam do myślenia. Myślę, że  czas na feriach wykorzystałam dobrze i mile go wspominam. Dla upamiętnienia tych chwil dołączyłam zdjęcie. "Oaza w Czchowie

 

Aurelia, razem z Apostolską Wspólnotą Młodzieży wybrała się do Żegiestowa.

 "W tym roku na ferie z AWM-em wyjechaliśmy do Żegiestowa-Zdroju. Byliśmy tam 3 dni. Gdy dojechaliśmy - narciarze poszli zdobywać stok, a reszta, czyli piesza ekipa - wyruszyła w stronę bacówki pod Wierchomlą. Dotarliśmy, ogrzaliśmy się, pograliśmy w łapki i spokojnie zeszliśmy (niektórzy nawet zjeżdżali) z powrotem pod stok. Mając jeszcze trochę czasu oglądaliśmy jak nasi kochani narciarze jeździli. Około godziny 17.00 zebraliśmy się w autobusie i po kilkunastu minutach byliśmy na miejscu. Na drugi dzień znów podjechaliśmy pod stok, który wybrali sobie ci jeżdżący. A my podążaliśmy czarnym szlakiem, doszliśmy do tej samej bacówki podziwiając widoki! Zjedliśmy(pierogi były pyszne), odpoczęliśmy i poszliśmy dalej. Dotarliśmy do miejsca, gdzie znów mogliśmy podziwiać naszych narciarzy. Droga powrotna była dość ciężka, schodziliśmy dzikim lasem bojąc się pożarcia przez wilki :D. Trzeci dzień naszego pobytu spędziliśmy w Krynicy, mieliśmy czas wolny jednak nie chcieliśmy się rozdzielać, raczej trzymaliśmy się razem. Weszliśmy na Gorę Parkową, na górze posiedzieliśmy, pojedliśmy i schodząc urządziliśmy sobie bitwę na śnieżki, walczyliśmy mężnie. Jednak cali, śpiewając, zeszliśmy do pijalni wód, tam zjedliśmy lodowe puchary. I wyruszyliśmy na podbój miasta. Niektórzy zrobili małe zakupy na rynku i w sklepie. Zebraliśmy się pod autobusem i pojechaliśmy już w stronę Mielca, wstąpiliśmy jeszcze po drodze do McDonalda.  Zabawa była świetna."

Dodać można, że prawie czterdziestoosobowa grupa spisała się bardzo dzielnie zarówno na narciarskich stokach, jak i w wędrówkach. Pogoda sprzyjała, śnieg specjalnie ułożył się białym dywanem. A gospodarze zapraszają "...za rok, a nawet wcześniej. Koniecznie!"